6bTtlh-aWdo

Komedia to zdecydowanie jeden z najtrudniejszych gatunków filmowych. Głównie dlatego, że nieprzemyślany scenariusz lub dobór kiepskich aktorów, może okazać się katastrofalny dla całego filmu. Może też za sprawą jednej sceny, zmienić fabułę zapowiadającą się na murowany hit, w totalna masakrę przerabiając obraz, w filmową „sieczkę” kierowaną do średnio inteligentnej masy.

Dlatego też polscy twórcy, po kilku nieudanych wpadkach komedio-podobnych, szczególnie w kontekście produkcji z ostatnich lat, powinni uczyć się od Skandynawów jak robić zabawne filmy. Na tym tle „Małżeńskie Porachunki” w reżyserii Olea Bornedala to przykład komedii, która śmieszy kiedy trzeba oraz bawi kiedy wypada.

Polecamy –  Weekend z przeKulturą.pl – czyli na co do kina!

Twórca dramatu „I zbaw nas ode złego”, świetnie radzi sobie z gatunkiem czarnej komedii. W tym przypadku bawi nas nie tylko fabuła, gdzie dwóch nieszczęśników pod wpływem libacji alkoholowej postanawia zlecić płatne zabójstwo swoich żon, ale humor reżysera ma znacznie szerszy kontekst. Autor kpi sobie zarówno z pożycia małżeńskiego, seksu, emigracji, narodościowego podejścia do życia, jak i sytuacji politycznej Europy. Wszystko to opatrzone sporym dystansem do rzeczywistości, jak i przerysowanym obrazem tolerancji Skandynawów.

W filmie widzimy całościowy przekrój społeczeństwa Europy. Mamy okazję obserwować zarówno powściągliwych Duńczyków, zdystansowanych Brytyjczyków, stereotypowych Rosjan, a nawet cholerycznych Arabów. To jednak nie koniec mozaiki kulturalno-społecznej ponieważ w filmie znajdzie miejsce zarówno przerysowany homoseksualista, a nawet staruszka o wyjątkowo rozbuchanym libido. Jednym słowem twórcy kpią ze wszystkiego i ze wszystkich. Dowcip jednak chociaż czarny i mroczny, bawi w inteligentny i błyskotliwy sposób i to na bardzo wysokim poziomie. Tutaj widz sam decyduje co go bawi, śmiech nie jest mu narzucany. Uniwersalne podejście i dystans, który serwują nam twórcy, sprawia że nawet osoby o najmniejszym poczuciu humoru, odnajdą się w którejś z prezentowanych scen.

Chociaż film w większości bawi żartem sytuacyjnym, to automatycznie nasuwają nam się wątpliwości co do moralności bohaterów, których mamy okazję obserwować. Nawet jeśli morderstwa, których jesteśmy świadkiem często wykraczają poza cienką linię dobrego smaku, to w żadnym momencie nie przekracza tej granicy. Summa summarum, to „ nieszczęśliwi ludzie idą do piachu” a główny bohater im tylko pragnie pomagać w znalezieniu szczęścia. To przemyślana oraz inteligentna produkcja, sprawiająca, że widzowie wychodzą z kina zadowoleni i szczęśliwi, a ich moralność pozostaje w nienaruszonym stanie.

Film ten cechuje nie tylko ciekawa i przemyślana fabuła, ale również bardzo dobra obsada aktorska. Na jej czele przoduje postać Marcina Dorocińskiego, który już nie raz udowodnił swój kunszt aktorski. W „Małżeńskich Porachunkach” widzimy go jednak w zupełnie innej odsłonie. Choć to czarny charakter, w swojej beztrosce jest tak uroczy, że w klika chwil zjednuje sobie całą sympatie widzów. Z powodzeniem również prezentuje się Gwen Taylor w roli Brytyjki, płatnej zabójczyni. Jej postać to kwintesencja brytyjskiej komedii na pograniczu horroru w totalnie przerysowanej formie. Na uznanie zasługują również przedstawiciele duńskiego kina. Każda z postaci prezentowana na ekranie bawi swoją obecnością w taki sposób że mamy wrażenie że film był tworzony pod nich samych

Polecamy – MIĘDZY ILUZJĄ, A RZECZYWISTOŚCIĄ KRYJE SIĘ PRAWDZIWE ZŁO! „AMITYVILLE: PRZEBUDZENIE” W KINACH W LIPCU!

Podsumowując:

„Małżeńskie porachunki” to nie jest kolejna sztampowa komedia, z marnym przesłaniem. To czarny humor, który rozbawi największego nudziarza. Duńczycy stworzyli film pełen uniwersalnego podejścia do życia i poważnych tematów, w groteskowej formie. Dlaczego? Bo film wbrew pozorom ma bogate przesłanie, o byciu szczęśliwym, o miłości dwojga ludzi, w których życie wkrada się rutyna i nuda.

Ostatecznie do film który woła do swoich widzów: „hej, ludzie, kochajcie się, uszczęśliwiajcie swoje żony, uprawiajcie seks , tańczcie salsę i… bądźcie szczęśliwi”!

Zobacz rownież – RECENZJA: „DALIDA” czyli jedno, silne pragnienie miłości…

Dystrybucja: M2 Films

Fot. Informacja prasowa; Autor – Paweł Nowak / Okiem Laika.

Bądź na bieżąco z filmem – polub nas na facebook’u!

Komentarze

komentarz(y)

Nie ma więcej wpisów