F-eMt3SrfFU

Specyfika filmów o tematyce wojennej polega na tym, że często zagwozdkę stanowi odpowiedź na pytanie: czy film nam się podobał? Z jednej strony  trudno nie docenić artystycznego wymiaru dzieła, z drugiej ciężko zachwycić się opowieścią o bólu, cierpieniu i okrucieństwie II wojny światowej.

„Dunkierka” w reżyserii Christophera Nolana to jeden z najbardziej wyczekiwanych obrazów 2017 roku. Opowieść o ewakuacji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego oraz części wojsk francuskich i belgijskich z Dunkierki z 1940 roku dotychczas nie doczekała się swojej realizacji.  Stąd reżyser mierzył się z nie lada wyzwaniem, by stworzyć film, który będąc prototypem,  na długo pozostanie w naszej pamięci.

POLECAMY: RECENZJA: ”KRÓL ARTUR- LEGENDA MIECZA” CZYLI ŚREDNIOWIECZNA BAŚŃ W NOWOCZESNEJ WERSJI. CZY TO MOŻE SIĘ UDAĆ?

Twórca takich filmów jak „Prestiż” czy „Incepcja” przyzwyczaił nas do pewnego poziomu, jednocześnie sam sobie stawiając wysoko poprzeczkę. W tym zestawieniu „Dunkierka” pretenduje do dzieła wybitnego, choć droga do tego tytułu nie będzie łatwa.

Jeśli zacząć od atutów filmu, to na ponad pół roku przed galą Oskarów winszuję nominacji w kategorii ścieżki dźwiękowej. Odpowiadał za nią  Hans Zimmer. Już samo nazwisko sprawia, że możemy się spodziewać czegoś niesamowitego. Kompozytor nie zawiódł i tym razem, bo muzyka przejmuje główną rolę w całości obrazu. Ścieżka dźwiękowa kipi emocjami, które przepływają przez nasze ciało od pierwszej do ostatniej minuty filmu. Choć jest ona tylko tłem historii, towarzyszy nam przez całe 106 minut, potęgując doznania i wyostrzając nasze zmysły do tego stopnia, że nie jesteśmy w stanie jej się oprzeć.

Reżyser postawił za sprawą „Dunkierki” na skrajny realizm, nie jesteśmy tutaj tylko obserwatorem zdarzeń mających miejsce na ekranie, jesteśmy bezpośrednim uczestnikiem działań wojennych, które mają miejsce bezpośrednio obok nas. Podążając za bohaterami stajemy się integralną częścią opowieści oraz dramatu ludzkiego, które mają miejsce na naszych oczach.

Mimo wszechobecnego realizmu, reżyser uniknął naturalistycznego podejścia do kina. Jest to zupełna nowość w stosunku do filmów wojennych, czego przykładem może być „Szeregowiec Ryan” czy „Przełęcz ocalonych” Mela Gibsona. Nie znajdziemy tutaj rozlewu krwi, przestrzelonych ciał, czy brutalnych mordów.  Wszystkie zdarzenia  są spotęgowane świadomością, że miały miejsce w rzeczywistości. Odczuwamy ból istnienia i beznadzieję, której towarzyszy chęć ucieczki przed śmiertelnym zagrożeniem. Ta beznadzieja oddziałuje bezpośrednio na nasze wnętrze. Jednocześnie odczuwamy je znacznie bardziej w stosunku do tego, czego nauczyło nas współczesne kino.

Podobną innowacją w stosunku do pokrewnych filmów jest fakt, że Nolan ograniczył praktycznie do minimum dialogi w scenariuszu. Odczytujemy bohaterów za pomocą obrazów i dźwięków, jednak nie w kontekście ich wypowiedzi, ale odgłosów wojny i walki o przetrwanie. Czyni to film na swój sposób wyjątkowo długim dokumentem, czy nawet reportażem z działań wojennych sprzed 67 lat.

Mimo ogromu uznania jaki Christopher Nolan włożył w powstanie „Dunkierki”, film nie jest pozbawiony słabych stron. Reżyser postawił na bohatera zbiorowego, i choć oszczędność dialogów była celowym zabiegiem, bo nie chodziło tutaj o pompatyczne i poboczne wątki, ale o dramat ludzki, reżyser zrezygnował zupełnie z portretu psychologicznego postaci. To sprawia, że nie budujemy jedności z  bohaterami. Jesteśmy postawieni przed faktem, odbiorca nie jest w stanie zweryfikować emocji jakie mógłby skierować do konkretnych osób, jednocześnie sprawia to, że po pewnym  czasie nabieramy dystansu do bohaterów, a oni sami stają się dla nas zupełnie neutralni.  Dodatkowo reżyser postawił na bardzo młodych i praktycznie nieznanych aktorów, co niestety widać, i chcąc nie chcąc rzutuje na całości obrazu.

Wbrew pozorom ukazanie filmu w konwencji dokumentalnej również może nie przypaść do gustów licznej grupie odbiorców. Film to swojego rodzaju męczarnia dla słuchu i wzroku. Nagromadzanie wybuchów, zatopień i ostrych dźwięków artylerii oraz maszyn batalistycznych sprawia, że nawet jeśli obraz nas zachwyca, po blisko dwóch godzinach wychodzimy wymęczeni, a nawet w czasie projekcji zdarza nam się przysłaniać uszy i to na dłuższy czas.

Podsumowując: 

„Dunkierka” to swojego rodzaju nowość w kinie fabularnym. Ogromne uznanie dla reżysera za odwagę i nowatorskie podejścia do kina. Choć film nie wystrzegał się słabszych stron, nie to świadczy o jego sukcesie. To jeden z obrazów, które po prostu trzeba zobaczyć, przez wzgląd na karty historii, które często są pomijane we współczesnych podręcznikach!

ZOBACZ RÓWNIEŻ: RECENZJA: „VOLTA” CZYLI TRZEBA WIEDZIEĆ KIEDY ZE SCENY ZEJŚĆ… NIEPOKONANYM!

Dystrybucja: Warner Bros. Polska

Fot. Informacja prasowa; Autor – Paweł Nowak / Okiem Laika.

Bądź na bieżąco z filmem – polub nas na facebook’u!

 

Komentarze

komentarz(y)

Nie ma więcej wpisów